<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Gromada Ciszwka radzi nad Konstytucj">
<author_1=Roman Grzywnowicz> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="2">
<date=1952-02-01>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
O projekcie Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej syszeli ju rano z gonikw radiowza.
A potem, przed poudniem, przyszy z Myszkowa gazety. Zaczli czyta po kolei: przemwienie Prezydenta i uchwa Komisji Konstytucyjnej, a potem tekst Konstytucji.
 W pojedynk bdzie trudno  pomyla 62-letni Feliks Wieczorek, maorolny chop.  Trzeba by z gromad si naradzi, bo to przecie narodowa sprawa.
Po poudniu poszed do gromadzkiej wietlicy:  Niedziela, to tam chyba w tej wietlicy zejd si wszyscy ssiedzi, wytumaczy jeden drugiemu, owieci jeden drugiego i bdzie atwiej zrozumie te artykuy co s w Konstytucji. 
Tak wida myleli i inni mieszkacy Ciszwki, bo gdy Wieczorek przyszed do wietlicy, zasta w niej i starych i modych mieszkacw gromady, stoczonych wok stou, rozsiadych na awkach i krzesach pod udekorowanymi cianami. Wieczorek przyszed akurat w chwili, gdy Bolesaw Mita  ssiad, mwi,
a wszyscy suchali.
  Mnie to najbardziej cieszy  mwi on  e na samym pocztku Konstytucji jest takie nasze prawo, e wadza w Polsce naley do ludu pracujcego. Wiadomo, e i dotd  jak tylko przyszo wyzwolenie  ta wadza naleaa do nas, ale nie byo takiej konstytucji, co by otwarcie o tym mwia. A teraz takie prawo jest napisane i nic go nic odmieni  bo lud robotniczy nie pozwoli odmieni swojego prawa.
Wieczorek poduma, zapali papierosa i powiedzia wolno, z zastanowieniem: Ja nieuczony w prawie, uczenie nie powiem  ale tak jak potrafi:  Nasza Konstytucja to jest taka robotnicza i chopska wygrana, to jest takie ludowe sowo, co mwi, e Ojczyzna jest nasza i powiada jeszcze, e bdzie w niej tak a tak  to znaczy, jak robotnicy i ci chopi co nie dorabiaj si na nikim  postanowi... 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
